Wolni od dzieci



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wolni od dzieci order clomid from mexico

 

"Każdy człowiek jest czyimś dzieckiem"
Pierre Augustin de Beaumarchais

Narodziny nowego człowieka to jedno z najbardziej znaczących wydarzeń w życiu rodziny. Rodzice, przebywając w stanie niespokojnego, radosnego oczekiwania, zawczasu przygotowują pokój dziecięcy, wybierają łóżeczko i wózek. Mężczyzna, przyciskając ucho do napiętego brzuszka żony, nasłuchuje, jak porusza się rosnący w środku owoc ich miłości.

Wyobraźcie sobie, że jednak nie wszyscy wzruszają się na widok takiego tkliwego obrazka. Wielu ludziom w zupełności wystarczają te dzieci, które już istnieją wokół nich i w ogóle nie mają zamiaru zabiegać o swoje własne. Ludzie tacy nazywają siebie „childfree” - wolni od dzieci. W obronie swoich nienaturalnych przekonań przed presją tradycyjnego społeczeństwa podają oni na swoje usprawiedliwienie wiele przekonujących ich zdaniem przyczyn.

Najbardziej rozpowszechnioną przyczyną jest brak środków do tego, żeby zapewnić dziecku przyjęty w społeczeństwie poziom życia, nie obniżając jednocześnie swojego własnego poziomu. Kolejna przyczyna, ważna głównie dla kobiet emancypowanych, to praca i kariera zawodowa, które nie pozostawiają już ani czasu, ani siły na rodzenie i wychowywanie dzieci, a przede wszystkim zagłuszają naturalne pragnienie macierzyństwa. Inną, ważną i w pełni usprawiedliwioną przyczyną jest niechęć do wychowywania dziecka bez ojca, w przypadkach, kiedy kobieta nie ma małżonka, lub ma wątpliwości, co do jego solidności i wiarygodności. 

Wiele osób w ogóle nie zadaje sobie trudu szukania przyczyn i po prostu, otwarcie przyznają, że nie chcą mieć dzieci, bo chcą pożyć sobie sami dla siebie.  A niektórzy wręcz wynoszą bezdzietność do rangi filozofii życiowej i zachęcają innych do pójścia za ich przykładem.

Wszystko to świadczy o zanikaniu naturalnego instynktu macierzyńskiego. Przecież, jeżeli kobieta chce mieć dziecko, to na pewno nie powstrzyma jej brak środków. Kiedy zostanie matką, to z łatwością odmówi sobie wielu rzeczy, na które mogła pozwolić sobie wcześniej, a samorealizację znajdzie nie w karierze, lecz w tworzeniu atmosfery domu rodzinnego i wychowaniu dziecka. Nawet brak męża nie zawsze jest nieprzezwyciężoną przeszkodą. Dla odczucia radości płynącej z macierzyństwa wiele kobiet gotowych jest wziąć w całości na siebie cały ciężar wychowania dziecka.

Wydawałoby się, że instynkt to jest coś, co nie może wygasnąć. Ale jednak może. Przecież nawet instynkt samozachowawczy może zaniknąć pod wpływem i naciskiem społeczeństwa. Bywają wtedy przypadki, że człowiek gotów jest umrzeć dla idei, lub dla ratowania honoru. Presja ze strony społeczeństwa, stres, problemy w rodzinie i w pracy mogą zmusić człowieka nawet do "zabijania" samego siebie.

A co dzieje się z instynktem macierzyńskim? Słowo rodzić pochodzi od pojęcia ród i nie są to tylko i wyłącznie podobne słowa. Rodzenie dziecka nierozerwalnie związane jest z przedłużeniem rodu i związek ten jest mocno utrwalony w naszej podświadomości.

Pojawienie się nowego człowieka zawsze było odbierane jako powiększenie, a tym samym umocnienie rodziny, dynastii, klanu rodowego, rodzina zaś była dla człowieka wsparciem, ochroną, wspólnotą, do której należał. 

Ale dzisiaj, w czasach totalnego indywidualizmu, nie odczuwamy siebie jako członków rodu trwającego od pokoleń. Związki rodowe zawężają się teraz do minimalnej komórki rodzinnej: mąż, żona, dzieci, rodzice, a nawet całkowicie zanikają. Człowiek staje się samowystarczalnym i samotnym, nawet stworzenie stabilnej pary małżeńskiej można już uważać za wielki sukces. Ale stała para małżeńska nie mająca dzieci to jeszcze nie rodzina, to tylko zaledwie dwoje ludzi, którzy ustabilizowali swoje stosunki intymne i majątkowe, podczas gdy mężczyzna i kobieta wychowujący dziecko to już jest prawdziwa rodzina, nawet jeżeli ich związek nie jest oficjalny.

Kiedy u człowieka przestaje istnieć odczucie rodziny, rodu, to zanika także pragnienie rodzenia dzieci, zachodzi to nieświadomie. O ile dawniej młodzi ludzie po prostu chcieli mieć dzieci, nie zastanawiając się nad tym, po co i dlaczego, to teraz oni tego po prostu nie chcą. Wielu ludzi, którzy stają się rodzicami, ulegając tradycji, z chęci poznania, co to takiego jest, lub z innych podobnych, zewnętrznych powodów, bardzo często stają się obojętni w stosunku do swoich dzieci. Inni od początku nie chcą mieć dzieci i nie boją się do tego przyznać.

Daleki tu jestem od tego, żeby oskarżać "wolnych od dzieci". Myślę, że raczej należałoby obwiniać ich rodziców za to, że nie przelali na swoje dzieci wystarczająco dużo rodzicielskiego ciepła, które oni chcieliby przekazać dalej. Jednak główną przyczyną jest wpływ społeczeństwa, którego podstawowe wartości, nieustannie wprowadzane do naszej świadomości poprzez wszelkiego rodzaju środki masowego przekazu, to wolność osobista, sukces zawodowy, status społeczny i majątkowy. Wszystko to w żaden sposób nie łączy się z tradycyjnymi wartościami życia rodzinnego, a rodzina i dzieci to są pojęcia nierozerwalnie ze sobą związane, nie ma rodziny - nie ma dzieci. 

Ludzkość ciągle się rozwija, dorośleje i w procesie swojego wzrostu łamie wszelkie ramy. Przestała już działać zasada "Mój dom – moja twierdza”, (czyli rodzina jako oparcie i obrona). Nowe stosunki pomiędzy ludźmi spowodowane odczuciem ogólnego wzajemnego związku i współzależności, jak w jednej wielkiej rodzinie, jeszcze się nie ustaliły w naszym społeczeństwie i dlatego zjawisko "wolni od dzieci" można by uznać za pewnego rodzaju chorobę okresu dorastania, którą przeżywa społeczeństwo na danym etapie swojego rozwoju

Jednak mimo wszystko żal jest ludzi, którzy nie chcą zostać rodzicami, oni dorastają, starzeją się, ale i tak pozostają dziećmi, ponieważ to nie wiek czyni człowieka dorosłym, lecz odpowiedzialność i troska o kogoś, kto od ciebie zależy. Bez tego człowiek może do samej starości zachować dziecięcą infantylność, żyjąc tylko dla siebie samego, wyrzucony z dziedziczności pokoleń, pozbawiony rodziny, nawet nie rozumiejąc, czego tak na prawdę jest pozbawiony.

Dziecko to coś więcej niż tylko owoc miłości, ogromna odpowiedzialność i przywiązanie na całe życie. Filozof i poeta Dżubran Chalil Dżubran pisał o dzieciach tak: " Wasze dzieci to nie wasze dzieci. One pojawiają się przez was, ale nie dla was. Wy możecie podarować im waszą miłość, ale nie wasze myśli. Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom. Podobni jesteście do łuków, z których wystrzeliwane są żywe strzały, wy nazywacie je swoimi dziećmi”.

Michaił Arszawski

Odwiedź nas na Facebooku

Rzeczywistość z przymrużeniem oka

KARYKTURA3.jpg
Copyright